PK zima 500x200

naglowek-01

Opublikowano: piątek, 30, styczeń 2015 08:09
Autor: Beata Sroka

czajnik pokladykultury

Fot. Beata Sroka - pokladykultury.pl

Nie każdy wieczór ze znajomymi musi oznaczać wizytę w barze z głośną muzyką. Nie każda herbata z cytryną i cukrem musi wyglądać tak samo. Nie każdy koncert musi być wysłuchany na siedząco. O tym, czyli o działalności herbaciarni „Czajnik”, opowiada Rafał Przybylok.

Na portalu czajnikowy.pl piszecie artykuły i publikujecie autorskie filmy, z których można się dużo o herbacie dowiedzieć. Zastanawiam się, skąd czerpiecie tę wiedzę.

Z bogatej, herbacianej teorii staramy się wybrać rzeczy, które mogą zainteresować przeciętnego spijacza herbaty – odrzucającego ekspresówki, a zaczynającego sięgać po herbatę sypaną. Cała nasza wiedza pochodzi głównie z książek i publikacji internetowych, przy czym tutaj trzeba wykazać się znajomością ABC świata herbacianego, żeby nie powtarzać bzdur, które w internecie się znajdują. To, co piszemy, ktoś może po nas powtarzać, a więc ciąży na nas odpowiedzialność. Jednak nie każdy, kto publikuje teksty w internecie, tę odpowiedzialność bierze na serio, więc można tam znaleźć różne dziwne sformułowania, które zaciemniają prawdę, np. zdarza się, że Rooibos jest klasyfikowany do herbat czerwonych, czy Yerba Mate jest nazywana herbatą zieloną. Są to kardynalne, a powszechne błędy u podstaw wiedzy herbacianej. Internet jest przebogatym źródłem informacji, ale trzeba je przez wielkie sito przerzedzić, żeby wybrać coś, co ma sens. Wiele czerpiemy z własnego doświadczenia, ze spotkań z przyjaciółmi z branży, z pobytów na targach herbacianych, wykładów i spotkań organizowanych przez osoby, które bywały w Azji. To są osoby, którym ufamy, których publikacje czytamy, wiedząc, że piszą je rzetelnie. Osoby, które bywają na plantacjach, które śledziły sposób produkcji herbaty. Trafiamy do niszowych źródeł, artykułów, które trzeba przetłumaczyć z chińskiego, czyjejś pracy licencjackiej czy magisterskiej, bo w inny sposób dane badania jeszcze nie były publikowane. Raz jeszcze – w internecie da się wszystko znaleźć, choć nie jest to łatwe i ten ogrom informacji trzeba zweryfikować. W ten sposób powstają teksty i scenariusze naszych odcinków. Co ciekawe, naszych widzów wydaje się najbardziej interesować nasza subiektywna opinia na temat smaku herbaty, stąd prośby widzów o testowanie herbat, które można kupić w marketach.

Dużą popularność wzbudził film o herbatach ekspresowych z Biedronki.

Powiem szczerze, że sam nie wiem, dlaczego ludzie najbardziej lubią publikacje o naszych opiniach w sprawie smaku. Podejrzewam, że widzowie na tyle mi ufają w sprawach herbaty, że są ciekawi tego, co myślę o tym, co oni na co dzień piją. Myślę, że są to w większości osoby, które wiedzą, że piją herbaty bardzo niskiej jakości, ale lubią oglądać, jak ktoś je krytykuje. Ja pokazuję na co dzień herbaty szlachetne, pyszne, którymi się zachwycam. Widzom w takich filmach brakuje może właśnie krytyki. Staramy się nie robić czarnego PR-u. Nie chciałbym nakłaniać do niekupowania herbat ekspresowych. To jest kwestia wyboru i zawsze podkreślam, że to moja subiektywna opinia, ale okazuje się, że to właśnie naszych widzów interesuje najbardziej. Jednak testowanie nie jest głównym tematem naszych publikacji. Przede wszystkim chcemy pokazać, że herbata sypana, wysokiej jakości, nie jest niczym trudnym do zdobycia czy zaparzenia. Nie jest zarezerwowana dla wąskiego grona osób, które mają czas na jej przygotowanie. Staramy się zburzyć opinię, że młody człowiek pędzący przez życie nie ma czasu zająć się dobrą herbatą, więc na szybko wrzuca ekspresówkę do kubka. Pokazujemy, jak łatwo można herbatę dobrej jakości przygotować, o ile lepsza jest ona od herbaty ekspresowej, jak bogaty jest świat herbat. Nie chodzi o produkty konkretnych firm, ponieważ Sencha to zawsze Sencha, nieważne, kto ją sprzedaje. Wybieramy coraz zdrowszy tryb życia, a jakoś na herbatę nie zwracamy tak bacznej uwagi, a to jest ważny element zdrowego stylu życia.

Nasz najpopularniejszy film opowiada o herbacie hiszpańskiej, czyli herbacie w paski, która była bardzo modna w czasach PRL-u. Jest to nasza propozycja, jako alternatywa dla nudnej herbaty z cytryną. W składzie jest cukier, woda, herbata i cytryna, ale nie jest to zwyczajna herbata. Ma ona dwie warstwy. Na dole woda z cukrem, a u góry ciemny napar i pływająca po niej cytryna. To się w szklance nie miesza, a więc wygląda bardzo oryginalnie. W prosty sposób można zaskoczyć znajomych czymś nowym. Okazało się, że nasz film na ten temat obejrzało już ćwierć miliona ludzi.

Gdybyś Ty mógł wybrać jedną herbatę, jako tę szczególną, najlepszą, co by to było?

Nie potrafię wybrać jednej. Mamy zbyt wiele herbat i wszystkie są... niezwykłe. Mamy różnego rodzaju mieszanki, herbaty aromatyzowane z dodatkami, które nie mają za sobą jakiejś specjalnej historii, ale jeśli skupimy się na czystych herbatach, tych rozpoznawanych na całym świecie, ciężko wybrać tę najlepszą. Mamy na przykład w menu herbatę nazwaną Mały Budda, do której mam osobisty sentyment, bo jest to pierwsza wysokiej jakości herbata, jaką wypiłem, jeszcze jako klient herbaciarni w Gliwicach. Jeśli zapytamy o nią w innej herbaciarni, nie będą wiedzieli, o co nam chodzi. Ale jeśli spytamy o Ti Kuan Yina, każdy herbaciarz na świecie będzie wiedział, czego szukamy. Takie herbaty cenię najbardziej, ale nie potrafię z nich wybrać jednej, bo każda ma niezwykłą historię i wyjątkowy smak. Teraz piję Darjeelinga, jest to herbata czarna, a te są najlepsze na aktualną porę roku.

Dlaczego na zimę najlepsze są herbaty czarne?

To nawiązuje do medycyny chińskiej, gdzie uważa się, że jin i jang muszą być w równowadze we wszystkich aspektach życia. To, co ciepłe, suche i rozrastające się, to pierwiastek męski, który wiąże się z latem i herbatą czarną. Natomiast pierwiastek żeński, zimny, czyli yin, to zima i herbata zielona. Stąd, dla zachowania równowagi, gdy na zewnątrz jest zimno, czyli w powietrzu dużo pierwiastka yin, powinniśmy dostarczać sobie więcej jang, czyli herbaty czarnej.

Herbaciarnia „Czajnik” to nie tylko miejsce, gdzie można napić się herbaty czy zakupić herbatę do domu, ale także miejsce na ciekawe spędzenie wolnego czasu. Organizujecie tu różne wydarzenia, np. wigilę wegetariańską czy różnego rodzaju warsztaty.

Pomysł na takie rzeczy zrodził się z XIII-wiecznych herbaciarni w Chinach, które były w tamtym czasie centrum kulturalnym. Były to miejsca, do których się chodziło, bez konkretnego celu, po prostu trzeba było tam pójść. Były miejsca dla możnych i miejsca dla ubogich. Przychodziło się tam nie tylko po to, żeby napić się herbaty, ale by spełniać potrzeby, które dziś zaspokaja Internet, telewizja czy radio. Człowiek przychodził tam po pracy dowiedzieć się, co słychać w świecie. Tam pojawiali się ludzie, który znajdowali się w mieście przejazdem, trupy teatralne, które bez zbędnych akcesoriów, a tylko za pomocą zmiany nakryć głowy, wcielały się w rożne role i prezentowały prześmiewcze skecze. Człowiek przychodzi do herbaciarni zażyć kultury i poznać nowe osoby. Chcemy funkcjonować na podobnej zasadzie. Dlatego na przykład organizujemy warsztaty, gdzie można spotkać nowe osoby o podobnych do naszych zainteresowaniach. Mieliśmy tu m.in.  warsztaty z profesjonalnym fotografem. Każdy przyniósł swoje zdjęcia, mógł o nich porozmawiać. Wiem, że kilka osób, które się przy tej okazji spotkały, wciąż utrzymuje kontakt. Organizowaliśmy też wegetariańską wigilię, jako że propagujemy niejedzenie mięsa. Miewamy tutaj koncerty, na przykład mis tybetańskich. Mieliśmy tu także przedstawienie teatralne amatorskiej, ale docenianej już na różnych konkursach, grupy. Co miesiąc spotyka się tu dyskusyjny klub książki.

Mogę prosić o zdradzenie planów na najbliższe wydarzenia?

12 lutego odbędzie się na pewno koncert mis kryształowych. Przyjeżdżają muzyko-terapeuci z Wrocławia, którzy zajmują się masażem dźwiękiem, będzie więc to koncert na leżąco. Będą występować u nas już trzeci raz. Chcielibyśmy też, wraz z Kartelem Kulturalnym, pociągnąć temat wegetariańskich spotkań społecznych. Idea jest taka, żeby podobne spotkania odbywały się co miesiąc. Jeśli nie mamy nadmiaru innych wydarzeń, mam w zwyczaju organizować czwartkowe herbatki, coś na kształt czwartkowych obiadów, choć wyłącznie z nazwy. Są to spotkania dla osób, które chciałyby na żywo posłuchać wykładów o herbacie, skosztować czegoś nowego, zanim zdecydują się na kupno dużej paczki właśnie tej konkretnej herbaty. Od jakiegoś czasu nie mieliśmy tych spotkań. Jeśli z któregoś wydarzenia musimy zrezygnować, z czwartkowych herbatek zrezygnować jest najłatwiej, bo nie muszę nikomu odmawiać, poza samym sobą. A ostatnio ciągle się coś dzieje.

© Copyright 2011. „System e-informacji kulturalnej" współfinansowany jest przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2007-2013. Zadanie realizowane w ramach projektu pn. „W sieci kultury – utworzenie systemu e- informacji kulturalnej na terenie Gminy Zabrze”

Ta strona używa plików cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

1. Serwis zbiera w sposób automatyczny tylko informacje zawarte w plikach cookies.

2. Pliki (cookies) są plikami tekstowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym użytkownika serwisu. Przeznaczone są do korzystania ze stron serwisu. Przede wszystkim zawierają nazwę strony internetowej swojego pochodzenia, swój unikalny numer, czas przechowywania na urządzeniu końcowym.

3. Operator serwisu (Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu) jest podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym swojego użytkownika pliki cookies oraz mającym do nich dostęp.

4. Operator serwisu wykorzystuje pliki (cookies) w celu:

  • dopasowania zawartości strony internetowej do indywidualnych preferencji użytkownika, przede wszystkim pliki te rozpoznają jego urządzenie, aby zgodnie z jego preferencjami wyświetlić stronę;
  • przygotowywania statystyk pomagających poznaniu preferencji i zachowań użytkowników, analiza tych statystyk jest anonimowa i umożliwia dostosowanie zawartości i wyglądu serwisu do panujących trendów, statystyki stosuje się też do oceny popularności strony;

5. Serwis stosuje dwa zasadnicze rodzaje plików (cookies) - sesyjne i stałe. Pliki sesyjne są tymczasowe, przechowuje się je do momentu opuszczenia strony serwisu (poprzez wejście na inną stronę, wylogowanie lub wyłączenie przeglądarki). Pliki stałe przechowywane są w urządzeniu końcowym użytkownika do czasu ich usunięcia przez użytkownika lub przez czas wynikający z ich ustawień.
6. Użytkownik może w każdej chwili dokonać zmiany ustawień swojej przeglądarki, aby zablokować obsługę plików (cookies) lub każdorazowo uzyskiwać informacje o ich umieszczeniu w swoim urządzeniu. Inne dostępne opcje można sprawdzić w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej. Należy pamiętać, że większość przeglądarek domyślnie jest ustawione na akceptację zapisu plików (cookies)w urządzeniu końcowym.
7. Operator Serwisu informuje, że zmiany ustawień w przeglądarce internetowej użytkownika mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji strony internetowej serwisu.
8. Pliki (cookies) z których korzysta serwis (zamieszczane w urządzeniu końcowym użytkownika) mogą być udostępnione jego partnerom oraz współpracującym z nim reklamodawcą.
9. Informacje dotyczące ustawień przeglądarek internetowych dostępne są w jej menu (pomoc) lub na stronie jej producenta.
10. Bardziej szczegółowe informacje na temat plików (cookies) dostępne są na stronie 
ciasteczka.org.pl